niedziela, 26 kwietnia 2015

Charlotte Tilbury

Hej Wam :)
Niedawno były moje urodziny i zostałam obdarowana przez mojego TŻ (:*) wieeeelką paką kosmetyków od Charotte Tilbury. Firma ta ciekawiła mnie od bardzo dawna, więc radość przy otwieraniu wszystkich tych cacuszek była niesamowita! Nadal nie wierzę, że mam to szczęście, że mogę przetestować kosmetyki tej znanej makijażystki. Nadal w sumie jestem w lekkim szoku, ponieważ nie jestem w stanie dotknąć tych cudeniek, na razie tylko się jopię :D

Jako, że Charlotte Tilbury jest firmą niedostępną w Polsce i wiem, że każda zapalona kosmetykoholiczka o nich słyszała - to pomyślałam, że to byłby dobry pomysł aby Wam kosmetyki te pokazać i zrecenzować. Dzisiaj zostaniemy tylko przy pokazaniu, natomiast planuję recenzje tych kosmetyków jak najbardziej :)

Spis kosmetyków:

Light Wonder Foundation 2 Fair
Airbrush Flawless Finish Powder 1 Fair
The Retoucher Concealer 1 Fair
Cheek To Chick Blush Love Glow
Full Fat Lashes Mascara
The Uptown Girl Luxury Palette
Colour Chameleon Bronzed Garnet
K.I.S.S.I.N.G. Lipstick Bitch Perfect
Makeup Bag














Znacie firmę Charlotte Tilbury? Na co macie chrapkę?

Pozdrawiam ciepło,
Lu

poniedziałek, 23 marca 2015

Makijaż twarzy z Clarins, czyli podkład Extra Firming, puder Ever Matte oraz róż Blush Prodige 01 Lovely Rose

Jeśli mnie czytacie, to wiecie, że przez bardzo długi czas używałam podkładu MACa Mineralize Moisture wraz z pudrem MACa Mineralize Skinfinish. Jednak z podkładami mam tak, że dosyć szybko mi się nudzą. Po około 7 miesiącach używania MACa po prostu zapragnęłam przetestować coś nowego. A że podkład MACa jest dosyć ciężkawy i wspaniały na zimę, to jednak na wiosenne dni może być zbyt treściwy. Jako, że uwielbiam i darzę wielkim szacunkiem firmę Clarins - postanowiłam wypróbować od nich podkład, a także puder. Do Clarinsowej rodzinki dołączył także róż w przepięknym odcieniu 01 Lovely Rose.



Clarins Extra Firming 103 Ivory

Wcześniej oczywiście wzięłam próbkę tego podkładu i się zakochałam. Od razu trafiłam z kolorem. Odcień 103 jest dla mnie idealny. Jasny, czysty beż z małą domieszką żółci. Podkład ogólnie jest dedykowany do skóry suchej oraz dojrzałej. Ja dojrzałej skóry nie mam, ale bardzo spodobały mi się obietnice producenta. Podkład ma nawilżać, ujędrniać, odżywiać, ma posiadać satynowe wykończenie. I z tym wszystkim muszę się zgodzić. To nie jest przesadnie treściwy podkład, który będzie dawał mokre, wręcz tłuste wykończenie. Nie, on nawilża, ale wtapia się w skórę i jest ona pełna blasku, ale satynowa, gładka, promienista. Naprawdę wygląda pięknie na buzi, idealnie się stapia. Muszę się pokusić o stwierdzenie, że to najpiękniejszy wygląd pokładu z jakim miałam do czynienia. Pomimo, że nie jest to podkład długotrwały, to na mojej buzi trzyma się cały dzień. Podoba mi się, że Clarins dba o każdy szczegół, tak jak tutaj na przykład "C" w środku zakrętki. Urocze, czyż nie? A zapach? Obłędny! Jak drogiego, ekskluzywnego kremu...












Clarins Ever MatteShine Control Mineral Powder Compact 00 Transparent Opale

Wiele osób poleciło mi ten puder do przetestowania. Ja także dołączam się do grona wielbicielek tego małego cudeńka. Przepięknie pachnie, tak kwiatowo, świeżo. Wybrałam odcień najjaśniejszy, czyli 00 Transparent Opale i jest idealny do mojej karnacji. Robi to, co ma robić, czyli matuje na bardzo długo. Od rana do wieczora moja skóra wygląda świetnie. Nie widać go na twarzy wcale, więc nie ma efektu płaskiego matu. Po prostu świetny produkt. Na zdjęciu z flashem kolor jest bardzo przekłamany, dlatego wrzucam też zdjęcie w dziennym świetle.







Podkład + puder na twarzy:



Clarins Blush Prodige 01 Lovely Rose

Na ten róż czaiłam się od dawna, bardzo podobał mi się na swatchach i zdjęciach w internecie. Na stronie Douglasa pojawiał się i znikał, więc jak tylko się pojawił kliknęłam sztukę dla siebie. Jest absolutnie prze-pię-kny!!! Popatrzcie tylko na ten różany blask :) Ten róż to taka mozaika dwóch wykończeń, jedno matowe, a drugie rozświetlające. Można je według uznania mieszać lub nakładać osobno. Ja zazwyczaj mieszam :) Na policzku wygląda bardzo świetliście i promiennie, od razu ożywia twarz. Utrzymuje się bardzo długo, od rana do wieczora.






Tak róż prezentuje się na policzkach:




Do zakupów kosmetyków firmy Clarins była dołączana taka oto kosmetyczka z miniaturami marki. Bardzo miły prezent:




Lubicie firmę Clarins? Macie jakieś swoje must-have'y w tej marce? Jak Wam się podobają produkty?

Pozdrawiam,
Lu

piątek, 6 marca 2015

Clarins Garden Escape - Lip Oil 01 Honey, 02 Raspberry i Lip Balm 01 Rose

Wiosenna kolekcja Clarins Garden Escape była chyba najbardziej wyczekiwaną przeze mnie kolekcją ostatnich lat. Jak tylko zobaczyłam zapowiedzi w internecie parę miesięcy temu, już zbierałam pieniążki i planowałam co kupić. Jako, że najbardziej przykuły moją uwagę produkty do ust, postanowiłam sobie sprawić trzy z tejże kolekcji. Kto czyta mojego bloga wie, że uwielbiam produkty do ust Clarinsa, nigdy mnie nie zawiodły, a błyszczyki Instant Light mam zawsze w swoim zbiorze.
Totalną innowacją na pewno są olejki do ust o nazwie Instant Light Lip Comfort Oil 01 Honey i 02 Raspberry. Czegoś takiego na rynku nie widziałam i jak tylko dowiedziałam się, że się pojawią, byłam pewna, że muszę je upolować. Kolejnym kosmetykiem, który zwrócił moją uwagę był Instant Light Lip Balm Perfector, czyli wersja balsamowa mojego ukochanego błyszczyka. Nie mogłam się powstrzymać, żeby go nie wypróbować. Mały spojler - zakochałam się ze wszystkich trzech produktach!!!



INSTANT LIGHT LIP COMFORT OIL

Jak sama nazwa wskazuje - olejeki obłędnie pachną miodem i maliną. Jest to produkt typowo pielęgnacyjny, więc nie ma co oczekiwać, że da nam jakiś kolor na ustach. Ale połysk jak najbardziej :) A nawet taflę! Jeśli chodzi o pielęgnację, to jest na najwyższym poziomie, olejek dba o usta pokrywając je nawilżającą kołderką. I nawet jeśli połysk zniknie, to nadal jest wyczuwalna warstwa ochronna. Utrzymuje się na ustach zadowalająco długo - jakieś 2 godziny. Wielkim plusem jest wielgachna gąba (:D), która za jednym zamachem pozwala nałożyć produkt na wargi. Mi się bardzo podoba takie rozwiązanie. Produkt jest bardzo przyjemny w stosowaniu, nada się zarówno na dzień jak i na noc w celu zregenerowaniu ust. Konsystencja jest bardziej żelowa niż oleista, ponieważ w przypadku tej drugiej mogłaby spłynąć z ust. A tak nie ma takiego problemu. Naprawdę się polubiliśmy. Malinka jest limitowanką, natomiast miodek wchodzi podobno do stałej kolekcji.

01 HONEY








02 RASPBERRY








INSTANT LIGHT LIP BALM PERFECTOR 01 ROSE

Balsamowa wersja sławetnych już błyszczyków Instant Light. Minusem jest na pewno gramatura, ponieważ produkt zawiera tylko 1,8g... Co jest wielkim smuteczkiem, bo przy częstym używaniu nie starczy na pewno na długo. Jednak komfort noszenia jest na jak najwyższym poziomie. O wspaniałym nawilżeniu chyba nie muszę wspominać, prawda? :D Mam wrażenie, że Lip Balm kryje troszkę bardziej niż błyszczyki z tej samej serii. Zapach oczywiście obłędny - karmelowy.







Gdy kolekcja pojawiła się w Douglasach, rozeszła się jak świeże bułeczki. Następnego dnia malinka była już trudna do dostania, miodek jeszcze może gdzie nie gdzie się uchował. Choć jeśli ma wejść do stałej, to będzie dostępny cały czas, taki plus. Ale na malinkę już chyba nikt się nie załapie :( Chyba, że Douglas online zmądrzeje, i wprowadzi Lip Oil do oferty, bo jak na razie widnieją tam wszystkie produkty z kolekcji, tylko nie olejki. Nie wiem dlaczego tak się stało. Na pewno byłoby wiele chętnych. Błąd Douglas, błąd!

Jak Wam się podobają nowe produkty do ust Clarins? Co sądzicie o pomyśle nakładania olejku na usta? Czaicie się na któryś produkt?

Pozdrawiam,
Lu

piątek, 27 lutego 2015

Ulubieńcy lutego '15

Mam dzisiaj dla Was post z ulubieńcami lutego :) Oczywiście nie pokazuję tutaj takich kosmetyków jak Meteoryty albo podkład i puder MAC, bo goszczą one na mojej buzi codziennie i są bezwzględnymi ulubieńcami cały czas. Ale mam parę perełek, które używałam intensywniej w tym miesiącu.



Charlotte Tilbury Lip Lustre Portobello Girl - Błyszczyk, który dostałam w prezencie na Walentynki i się totalnie w nim zakochałam :) Śliczny kolor, niesamowite nawilżenie i wysoki połysk ust. Więcej tutaj klik
MAC Mineralize Skinfinish Perfect Topping - Rozświetlacz, który zawładnął mym serduchem. Totalnie piękny, idealne rozświetlenie policzków różowo-ciepłą poświatą. Coś niesamowitego. Post o nim tutaj klik
Beauty Blender - Ten biedaczek przeleżał w mojej szafce dobry kawał czasu, bo pierwsze aplikacje mnie do niego nie przekonały. Ale stwierdziłam, że sięgnę po niego po raz kolejny i totalnie odpłynęłam. Nie wiem, jak mogłam żyć bez tego jaja. Planuję posta na jego temat.
Yves Rocher Kwiat Wiśni - Perfumy, które były już ze mną w tamtym roku i sporo ich już nie zostało. Idealny zapach na wiosnę/lato. Lekki, świeży. Tak własnie pachnie moim zdaniem wiosna! Bardzo przypomina mi zapach podkładu Bourjois Healthy Mix, jak ktoś go miał, to wie o czym mówię :)
Essence Longlasting Eye Pencil 18 Berry Merry - Kredeczka o przepięknym jagodowym odcieniu, stworzy śliczny akcent w każdym makijażu. Post i swatch tutaj klik
Dior Nude Pink Design - Uwielbiam tą paletkę i te kolory. Sięgałam po nią często w lutym, uwielbiam looki jakie można nią stworzyć.
Dior Lip Maximizer - Niesamowity połysk i pielęgnacja ust w jednym. Delikatne chłodzenie i odświeżenie. Uwielbiam ten błyszczyk. W słońcu widać drobno zmieloną masę perłową.

Znacie któryś z wyżej wymienionych kosmetyków? Jacy są Wasi ulubieńcy tego miesiąca?

Pozdrawiam,
Lu

wtorek, 24 lutego 2015

Essence Longlasting Eye Pencil 18 Berry Merry

Zawsze lubiłam fioletowe akcenty na powiekach, do moich tęczówek ten kolor pasuje idealnie. Szukałam jakiejś fajnej kredki do oczu w tym odcieniu aby ożywić trochę makijaż. Przeglądając internet trafiłam na Berry Merry i od razu poleciałam do sklepu ją kupić. Cena jest śmiesznie niska, bo tylko 6,99 i jakość bardzo fajna. Kredka naprawdę dobrze trzyma się na powiekach, nie znika, nie rozmazuje się, a przy tym jest wystarczająco miękka aby poprowadzić kreseczkę.

Kolor jest naprawdę piękny, podoba mi się to, że migocze, ma w sobie taki metaliczny poblask.







Bardzo się polubiłyśmy, ja ogólnie bardzo lubię kredki Essence. Mam też jedną w odcieniu 08 Teddy i zawsze musi być w moim zbiorku, to taki ładny metaliczny brąz. Nie lubię używać czarnych kredek, dlatego zastępuje czerń właśnie takimi delikatniejszymi kolorami.

Używacie jakichś kolorowych kredek na powieki? Czy raczej wolicie czystą, głęboką czerń? Podoba Wam się kolor Berry Merry?

Pozdrawiam serdecznie,
Lu

poniedziałek, 23 lutego 2015

Charlotte Tilbury Lip Lustre Portobello Girl

Od zawsze marzyłam, żeby wypróbować coś od sławnej makijażystki Charlotte Tilbury. Niestety jej kosmetyki nie są dostępne w PL, może na je ściągnąć tylko zza granicy. Mój TŻ słuchając mnie uważnie trafił w dziesiątkę z prezentem na Walentynki (:*) i uszczęśliwił mnie spełniając moje marzenie :)
Dostałam prześliczny błyszczyk Lip Lustre w cudnym kolorze Portobello Girl - 100% mój kolor :)







Opakowanie błyszczyka jest naprawdę śliczne, sama buteleczka bardzo elegancka i minimalistyczna. Dzięki temu, że jest przeźroczysta możemy zobaczyć ile już zużyłyśmy produktu.
Produkt ma delikatny, prawie niewyczuwalny zapach, bardzo przyjemny. Wyczuwam wanilię.

Konsystencja błyszczyka jest jakby żelowa, półprzeźroczysta, pokrywa nasze usta wspaniałym blaskiem i kolorem. Posiada malusieńkie drobinki. Jedyne słowo które mi się nasuwa to: SOCZYŚCIE!
Błyszczyk nie wchodzi w załamania ust, bardzo komfortowo się go nosi. Czuć spore nawilżenie, uczucie jakby się nosiło balsam. Utrzymuje się na ustach standardowo jak inne błyszczyki - bez jedzenia i picia jakieś 1,5 godziny. Wiadomo, ja od błyszczyków nie wymagam, żeby były nie wiadomo jak trwałe, od tego są pomadki lub lakiery do ust :) A tutaj sama przyjemność w reaplikacji.
Uwielbiam ten błyszczyk, jest jak kropka nad i w każdym makijażu, uzupełnia go doskonale. Cieszę się szalenie, że go mam!







Tutaj możecie zobaczyć efekt na ustach:



Znacie kosmetyki Charlotte Tilbury? Kuszą Was? Jakie kosmetyki tej firmy najchętniej byście przygarnęły? Bo ja bym chciała wszystko :D Każda jedna rzecz mi się podoba.

Pozdrawiam cieplutko,
Lu

wtorek, 17 lutego 2015

MAC Mineralize Skinfinish Perfect Topping

Właśnie skończyłam pisać dla Was tego posta, siedziałam nad nim chyba z godzinę, po czym coś kliknęłam i wszystko zniknęło.. ;( Więc zaczynam od początku.. Ughh

MAC zasypuje nas ostatnio bardzo dużą ilością kolekcji limitowanych. Nie planowałam nic kupować z kolekcji Lightness Od Being... Tak, podobały mi się te sweterkowe tłoczenia, tak, całość wyglądała kusząco, ale wtedy myślałam, że nie na tyle, aby się na coś zdecydować. Do czasu aż zobaczyłam swatche rozświetlacza Perfect Topping znajomej Wizażanki. I od tego momentu zaczęłam coraz intensywniej myśleć o tym cudzie.. Zaczęłam przeglądać swatche na necie i totalnie przepadłam. Stwierdziłam, że musi być mój. Ogólnie gdy się zorientowałam, że go chcę, to już na stronie MACa był wyprzedany, na stronie Douglasa także, a do salonów w ogóle nie dotarł razem z Lightscapade i panie załamywały ręce i były prawie pewne, że już do nich nie doleci. Już traciłam nadzieję, aż weszłam do Krakowskiego MACa i bach! Dotarł! Była przedostatnia sztuka. Uff! Gdybym weszła tam dwie godziny później mogłaby już go tam nie być. Cieszyłam się jak dziecko trzymając go w dłoni. Ogólnie jeśli któraś z Was by chciała go jeszcze gdzieś dostać, to jest szansa, że na stronie Douglasa się pojawi, bo widnieje napis "produkt wkrótce dostępny", więc jest jeszcze nadzieja :)









Jeśli chodzi o opakowanie, to jak widać zostało zmienione przy wszystkich mineralnych produktach. Na początku byłam dość sceptycznie nastawiona i nie za bardzo podobał mi się design gdy patrzyłam na zdjęcia, jednak gdy miałam go już w łapkach to zmieniłam zdanie. Nowe opakowanie jest wykonane z lepszej jakości plastiku, wygląda o wiele bardziej solidnie. I to mi się podoba. Do tego zamknięcie na magnes jest naprawdę urocze.





Ogólnie MAC określa go jako Shimmery off white with light pink/blue/yellow marble. Na mojej skórze widnieje jako taki śliczny beż z różowymi refleksami. Tylko, że ten różowy poblask widać tylko przy poruszaniu policzkiem/grą światła, więc na pewno nie jest to wyraźny kolor i nie ma się czego bać. Jeśli chcecie go używać jako róż to na pewno się nie sprawdzi, bo po prostu nie będzie go widać. To typowy rozświetlacz, choć w panie może wyglądać dość intensywnie. Na mojej jaśniutkiej cerze (w MACu jestem NC15) wygląda idealnie i jest naprawdę jaśniutki. Daje śliczne takie jakby metaliczne wykończenie. Booski!
Próbowałam go uchwycić na zdjęciu, jednak mój aparat nie uchwycił tych niuansów kolorystycznych. Ale zobaczcie jak pięknie rozświetlił buzię:



Chyba nigdy nie miałam tak pięknie rozświetlonego policzka. Nawet chyba pokuszę się o stwierdzenie, że bije mojego ulubionego Benefitowskiego Watt's Up i Soft&Gentle MACa. Oczywiście te rozświetlacze także bardzo lubię i będę używać, ale na dzień dzisiejszy chyba efekt jaki daje Perfect Topping najbardziej mi się podoba.

Co sądzicie o tym produkcie? Lubicie rozświetlacze? Jakie są Wasze ulubione?
Wiosna idzie!

Pozdrawiam ciepło,
Lu